o nas

Chcieli się nas pozbyć. Od Aleksandra Zinowjewa, poprzez Leszka Kołakowskiego, po Józefa Tischnera, antykomunistyczni doksozofowie i propagandyści kapitału robili wszystko, by wyrzucić nas na śmietnik historii. Samej historii miało już nie być, jak przykazał Francis Fukuyama. Nie potrafili skutecznie uderzyć w komunistyczne idee i wizję świata, dlatego zaatakowali zwykłych ludzi. Zarzucili im bierność, bezradność, konformizm, bezmyślne podążanie za partią i uciekanie od wolności. Homo sovieticus miał być zniewolony i pogrążony w fałszu, sterowany przez ideologów i ślepo wierzący w partyjne dogmaty. Miał być słaby i nieprzystosowany do życia w kapitalizmie. I dlatego miał zniknąć z powierzchni Ziemi.

My też jesteśmy nieprzystosowani do życia w kapitalizmie. Nie pasujemy do świata ciągłej rywalizacji, stresu, wyzysku i przemocy. Nie pasujemy do świata, w którym produktywność liczy się bardziej niż człowiek. Nie pasujemy do świata podzielonego na rasy i narody. Nie pasujemy do patriarchatu i heteronormy. Jesteśmy wobec nich słabi, bezradni i roszczeniowi. Uciekamy od tej wolności. I nie rezygnujemy z naszych dogmatów, zgodnie z którymi homo sovieticus miał stać się nowym radzieckim człowiekiem, żyjącym w bezklasowym społeczeństwie, wolnym od uprzedzeń i stereotypów.

Nie chcemy laurów za wybitne osiągnięcia; nie interesuje nas konkurowanie z innymi. Jesteśmy do bólu zwyczajni, wyzbyci inicjatywy, nudni i zgoła nie przedsiębiorczy. Uważamy, że właśnie z tego tytułu należy nam się szacunek i godne życie. Jesteśmy homo sovieticusami.